Świadectwa z rekolekcji "Fundament życia małżeńskiego"

Rekolekcje małżeńskie - "fundament życia małżeńskiego", trwające od piątku wieczorem, a kończące się niedzielnym obiadem - są studnią, z której można zaczerpnąć i pić, ile się chce.

S.M.W.


Trzeba wyruszyć w drogę, trzeba pokonywać góry, ale nie da się ich ominąć. Można zejść ze szlaku by szukać innego Partnera: silniejszego, mądrzejszego, ale góry od tego nie staną się niższe. Tą samą drogę trzeba będzie znowu pokonywać, a wszystko będzie zawieszone na słabszej linie, nowi partnerzy będą się wspinać razem, ale częściej szukając wygodnych pozycji, niekoniecznie bezpiecznych. Dodatkowo ta świadomość, że kiedyś zostawiłem Partnera w górach, bo był za słaby, albo zbyt wiele wymagał - po prostu okazał się tylko człowiekiem.
Dla Nas były to rekolekcje nadziei. Upewniliśmy się, że nie ma drogi na skróty. Nasze problemy, kłótnie, są zwyczajne. Codzienność małżeńska jest zwyczajna, ale pełna cudów. Łaska objawia się w zdarzeniach o których nikt nie będzie słuchał z wypiekami na twarzy, a które w niewytłumaczalny sposób zbliżają nas do siebie, mimo, że wcale nie jest mniej do zrobienia. Szukającym otuchy, refleksji, oddechu - warto.

Ola i Mariusz


Nie miałam zamiaru jechać, nie wiedziałam, co mnie czeka. Obawiałam się, że nie dam rady. Tak właściwie do wyjazdu przekonał mnie mąż. Jak się okazało, w czasie medytacji w ogóle nie czułam zmęczenia ani znużenia. Całe rekolekcje stały się dla mnie niesamowitym przeżyciem. Pogłębiłam swój dialog z mężem i odkryłam nowe formy komunikacji i modlitwy. Nigdy nie rozmawialiśmy o Bogu w taki sposób jak tutaj. Te kilkudniowe rekolekcje pozwoliły na zupełne oderwanie się od spraw codziennych, które w ostatnim czasie wciąż zaprzątały nam myśli.
Polecam wszystkim, którzy szukają umocnienia wzajemnej relacji, dobrego odpoczynku, poznania niesamowitych ludzi dzielących się swoim doświadczeniem życia i działania Boga.

Bożena


Jeżeli uważasz, że w Twoim życiu dzieje się za dużo znacznie poważniejszych spraw, że nie ma mowy żeby w ogóle myśleć o rekolekcjach to właśnie oznaka, iż nadszedł na nie najwyższy czas!

Krok pierwszy. Decyzja.
W życiu każdego z nas, tak zawodowym jak i prywatnym pojawiają się chwile lepsze i gorsze, takie z których jesteśmy szczególnie dumni oraz takie, na wspomnienie których palimy się ze wstydu, są również momenty bardzo ciężkie, powodujące ciągłe narastanie stresu. W przypadku tych ostatnich wydawałoby się, że nie pozostaje nic innego jak tylko zacisnąć zęby i przyjąć to wszystko dzielnie „na klatę”. A rekolekcje małżeńskie? To na pewno coś na co nie mogę sobie teraz pozwolić- wszakże kiedy łodzi grozi rozbicie się o rafy to jej kapitan chwyta sie wioseł, a nie udaje się do kajuty na dwudniowe studiowanie map. Nic bardziej mylnego. Kiedy w niedzielne popołudnie, zaraz po skończonych rekolekcjach włączyłem ponownie telefon okazało się, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, że nic się nie stało. Ani jednej nieodebranej rozmowy, ani jednego maila. Świat się nie tylko nie zawalił, ale miał się całkiem dobrze, albo przynajmniej był taki, jakim go zostawiłem w piątek wieczorem.

Krok drugi. Cel.
Zakładając jednak, że już „stać” mnie na te rekolekcje, to czy są one mi naprawdę potrzebne? W jaki sposób udział w nich pomoże mi w rozwiązaniu moich problemów, albo przynajmniej w zmierzeniu się z nimi? Od małego przyzwyczajani jesteśmy do samodzielności, zaradności i niezależności. Musimy ciągnąć ten pług chociaż niewiadomo co, bez względu na to czy się boimy, czy jest nam ciężko, czy jest nam źle. Przecież nikt tego za nas nie zrobi, nie możemy tym obarczać żony albo męża, oni mają swoje zmartwienia. W trakcie tych rekolekcji zrozumiałem że takie myślenie, moje myślenie, było błędem. Przede wszystkim przypomniałem sobie, to iż ja sam, jak i całe moje życie jest częścią większego, boskiego planu. Boże zawierzenie, nie przychodzi łatwo, ani naturalnie. Ciężko jest zaakceptować fakt posiadania własnych, indywidualnych ograniczeń oraz tego, że moje codzienne łapanie się za barki z życiem, przebiega według tego, co On dla mnie zaplanował, a nie do końca tego co ja sam dla siebie zaplanowałem. Pojawia się jednak i ogromne uczucie ulgi. Każdego dnia dopada mnie masa nowych problemów i wyzwań, ale każdego kolejnego dnia wstaję z gotowością na ich przyjmowanie, bowiem nie jestem w tym wszystkim sam. Świadomość Ojca, który prowadzi mnie przez życie, idzie razem ze mną powoduje, że boję się znacznie mniej.

Krok trzeci. Zadanie domowe.
Jest jednak pewien poważny i zasadniczy problem z tymi rekolekcjami: kończą się! Te niespełna dwa dni dobrze przemyślane i należycie przepracowane potrafią wydać niezwykle obfity plon. Pełen górnolotnych doznań, bogatych przeżyć duchowych i rewolucyjnych postanowień na dalsze życie muszę wytrwać w ich realizacji. Wyzwaniem dla mnie będzie zadbać oto aby te wspaniałe owoce nigdy nie uwiędły. Wiem, że nie będzie to zadanie łatwe, ani to z gatunku szybkich do osiągnięcia. Jestem jednak gotów podjąć to wyzwanie dla dobra tak własnego jak i mojego małżeństwa.

Rafał


Nie byłem nigdy na rekolekcjach, bałem się "formuły turniejowej", że to będzie jakiś "czar par", zadania na forum publicznym, prężenie muskułów przed innymi - nic z tego. Przez większość czasu moją jedyną publicznością była Żona. Rekolekcje są nieinwazyjne, pozostawiają dużą przestrzeń intymną, mimo, iż każda godzina jest zaplanowana.

Mariusz


Zrozumiałam, że nie zawsze to, co my chcemy, to, jakimi wartościami się kierujemy, będzie dobre dla wszystkich naszych najbliższych.
Na nowo nauczyłam się modlić.
Zbliżyłam się do męża.  Dziś lepiej rozumiemy swoje potrzeby.

Emilia


Jeśli czytając to – myślisz, że to nie dla mnie, to właśnie jest to dla Ciebie.
Będąc tam o tym się przekonasz.

Łukasz


Weekend małżeński pomógł nam w rozwiązaniu bieżących problemów. Ułatwił przebaczenie i zrozumienie siebie. Zachwyciliśmy się tym, do jakiej wielkiej godności Chrystus wywyższył małżeństwo. Poczuliśmy się zainspirowani do pogłębiania naszej, jako małżonków, jedności duchowej i psychicznej.

Gosia i Tomek z Łodzi (małżeństwo z 9-letnim stażem)


Weekend dla małżeństw „Fundament życia małżeńskiego”
- zanurzenie w miłości Trójcy Przenajświętszej,
- odkrycie siebie i współmałżonka w obliczu Bożego Miłosierdzia,
- łaska, pokój i umocnienie przez dar modlitwy.

Edyta i Paweł


Polecamy każdemu takie duchowe SPA. Żadna odnowa biologiczna nie zapewni nam takiego odpoczynku i regeneracji sił, jak wspólne rekolekcje z małżonkiem, gdzie jest czas na wyciszenie, modlitwę, ale również wspólny pogłębiony dialog i zwyczajne bycie razem. Doświadczyliśmy pełnego zjednoczenia naszych dusz. Nie ważny jest staż małżeński, ani doświadczenia jakie są za nami. Ważne jest tu i teraz, oraz fakt, że chcemy budować na Jezusie i wzajemnym zaufaniu i zrozumieniu.

Kasia i Piotr


Przeżyte przez nas rekolekcje stanowią swego rodzaju instrukcję dla każdego małżeństwa, jak żyć mając świadomość, że małżeństwo to ikona Trójcy Świętej.

Ewa i Czarek


Dziękujemy Bogu za możliwość uczestnictwa w rekolekcjach „Ignacjański weekend dla małżeństw”. Dzięki katechezom zachwyciliśmy się Bożym zamysłem i planem jaki ma dla małżeństwa. Świadectwa małżeństw, które usłyszeliśmy bardzo poruszyły nasze serca i umocniły nas w wierze, że Jezus zapraszany przez małżonków do ich relacji może czynić cuda w ich życiu małżeńskim i rodzinnym. Tutaj przeżyliśmy sercem nauczanie Jana Pawła II odnośnie duchowości małżeńskiej i zachwyciliśmy się cudownym Bożym zamysłem dla małżeństwa i rodziny. Wracamy do domu z radością i wielką nadzieją, że dbając o naszą miłość i miłość do Pana Boga poprzez wspólną modlitwę i dialog małżeński będziemy wzrastali dzięki Bożej łasce.

Elżbieta i Piotr


Po przyjeździe do Domu Rekolekcyjnego spojrzałam w program rekolekcji i podsumowałam go dwoma słowami - Modlitwa i Dialog. Akurat dwie sprawy, których w naszym wspólnym życiu najbardziej nam potrzeba. Ten czas był niezwykły - blisko Boga, blisko siebie. Usłyszeliśmy Dobrą Nowinę o naszym małżeństwie -  jak wiele miłości i dobroci Bóg dla nas przygotował, jak wielkim darem uczynił nas dla siebie nawzajem. Chcemy być blisko siebie, czerpiąc ze źródła Największej Miłości.
W tym miejscu, w tym czasie, z prowadzącymi rekolekcje małżeństwami i  kapłanem  czułam się bezpiecznie, bardzo odpowiadała mi taka forma rekolekcji skupiająca naszą uwagę, modlitwę, rozmowę, czas wolny na naszej małżeńskiej relacji.
Jestem wdzięczna za ten czas - Bogu, mojemu mężowi, prowadzącym.

Agnieszka


Jeśli ktoś oddali się od Boga, wie że jest, ale wiara pozostawia wiele do życzenia, to dobrze żeby przyjechał.
Przyjechaliśmy z mężem na rekolekcje, bo chcemy, aby nasze małżeństwo było mocne i trwałe a nie jak jednorazówki w dzisiejszym pędzącym świecie. Bóg jest Miłością.

Hanka


W tym czasie odkryłam, że mój mąż jest głosem Boga dla mnie.
Przez niego, w dialogu małżeńskim, mówi do mnie sam Bóg.

Ewa