Błogosławiony smutek – listopadowe spotkanie wspólnoty

Pielgrzymka na start!
7 września 2020
Rekolekcje weekendowe dla małżonków GRZECH I POJEDNANIE W MAŁŻEŃSTWIE
27 lutego 2021

22 listopada 2020 odbyło się spotkanie on line naszej wspólnoty.

Rozważaliśmy słowa „Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni”.

Msza, konferencja, poruszające świadectwo Asi i Marka oraz wspólne dzielenie poruszeniami – mieliśmy okazję na niesamowity czas wzajemnego ubogacenia się.

Pandemia zabrała nam możliwość spotkań na żywo, nie jest jednak w stanie zabrać nam naszego pragnienia formacji! Pięknie ujął to Krzysztof

Spotkanie on line to taki przedsionek, jeszcze nie w domu, a już nie za drzwiami. Już się widzimy, ale jeszcze nie możemy się serdecznie uściskać. Jeszcze tęsknota by poczuć jak w realu, ale już radość że gromadzimy się wokół Jezusa i On gromadzi nas jako bliskich sobie wokół siebie.

Smutek jest trudnym towarzyszem codzienności. Warto było więc się nad nim pochylić, zobaczyć jego rolę w naszym życiu, zrozumieć bardziej siebie. Bez wątpienia pomogła nam w tym konferencja ojca Grzegorza!

Refleksja Bogusia:

W błogosławieństwie tym nie chodzi o smutek, którego przyczyną jest to, że nam się coś nie udało, że ktoś nas nie lubi, że czujemy się samotni.

Jest tu mowa o smutku, który odczuwamy widząc zło, grzech w sobie czy w świecie, smutek z tego powodu, że ludzie odrzucają Boga, smutek z powodu ludzkiego cierpienia, bólu, niewierności.

Jest to smutek, który nie obwinia, nie pogardza, nie osądza. Jest to prawdziwy i autentyczny ból, który poprzez miłość bliźniego, pozwala wejść w mękę Chrystusa.

Osoba smucąca się w ten sposób, nie lamentuje, nie zamyka się w sobie i nie ulega rozpaczy, a podejmuje działanie, aby usunąć lub chociażby zmniejszyć źródła smutku. Aby ulżyć doli biednego i opuszczonego, aby razem z nim płakać, ale nie pozostawić go samemu sobie. Pomóc mu materialnie, ulżyć w chorobie, pomóc w załatwieniu spraw, z którymi nie daje sobie rady.

W ten sposób możemy pokazać Tego, który daje człowiekowi prawdziwą radość i szczęście.

Szczęście tego smutku to nadzieja, że Boża miłość zdolna jest wyprowadzić życie nawet ze śmierci. I jest to przyczyna radości chrześcijan.

Jak co miesiąc otrzymaliśmy nie tylko solidną konferencję, ale również punkta, które prowadziły nas w modlitwie. Najpierw osobistej, później dzieląc się ze współmałżonkiem, a na końcu ze wspólnotą (według pragnień i możliwości).

Dla tych, którzy chcieliby zobaczyć co nas poruszyło, zapraszam do dzielenia trójki z nas.

Wstyd mi się przyznać, ale nie mogę z czystym sercem powiedzieć abym w moich relacjach z Bogiem często odczuwał smutek.

Często nad problemem mojego grzechu przechodzę do porządku dziennego. Kiedy w codziennym rachunku sumienia, bądź też przed sakramentem pojednania wyrażam Bogu swój żal za grzechy, jest to bardziej słowna deklaracja aniżeli prawdziwy żal, wypływający z rozdzierającego serce smutku.

Widząc tę niedoskonałość, zdaję sobie jednocześnie sprawę z tego, że jej źródłem jest moja zbyt mała miłość do Boga. Moje relacje z Bogiem nie są takie jak z prawdziwie kochaną osobą. Ubolewam nad tym, że wciąż nie mogę nawiązać prawdziwej, głębokiej, szczerej i osobowej relacji z Bogiem.

Mój ludzki egoizm wciąż nie pozwala mi w pełni zaufać Bogu. Wciąż próbuję utrzymać pakiet kontrolny na własne życie w swoim ręku i to pomimo tego iż wiem, że tak być nie powinno.

Moim pragnieniem jest aby doznać kiedyś takiego prawdziwego, błogosławionego smutku. Smutku, który bez słów będzie wyrażał mój żal za grzechy. Smutku, który spowoduje, że złożę całe moje życie w ręce Boga.

I o to się nieustannie modlę. Boguś

fot. z pixabay.com

Nasz duszpasterz powiedział podczas konferencji wiele słów, które we mnie rezonują. Podzielę się dwoma.

1. Smutek jest uczuciem ważnym. Gdy się pojawia warto się zatrzymać i zobaczyć co jest jego powodem, nie zagłuszać go.
Od jakiegoś czasu tak właśnie robię… Smutek staram się PRZEŻYĆ, dać mu dojść do głosu, bo pokazuje mi ważną część mnie. Odkrywa prawdę, rzeczywistość, uwypukla trudności. Kiedyś za wszelką cenę ten smutek zagłuszałam… Dlatego żałoba po moim ukochanym teściu trwa do dziś, mimo że zmarł przeszło 4 lata temu…
Dziś smutek traktuję jako mojego towarzysza, który choć nielubiany, jest tak samo ważny jak inne stany, które są we mnie. Nie podkarmiam go negatywnymi myślami, nie nakręcam, ale przyglądam mu się i go nie zagłuszam za wszelką cenę.
2. Inni ludzie w moim smutku.
Nasz duszpasterz powiedział wczoraj genialne słowa! Każdy przeżywa smutek inaczej, każdy ma prawo robić to po swojemu. Jeśli chcesz towarzyszyć komuś w jego smutku – zapytaj go jak to zrobić. Mistrzowskie! Dlaczego?
Ja bardzo nie lubię być na siłę pocieszana, nie lubię też, gdy ktoś mi mówi „weź się w garść. Inni mają gorzej. Takie jest życie. Nie twój problem, co się stresujesz. Nie masz powodu do narzekania itp.itd.”.
Czego oczekuję, gdy jestem smutna? Wysłuchania. Tylko tyle. Najlepiej bez komentarza.
Co mi pomaga w smutku? Patrząc wstecz widzę, że mój smutek, tak dogłębnie i naprawdę leczy tylko Bóg. Gdy mam możliwość Adoracji (to na jednaj z nich dopuściłam do siebie ból po stracie teścia…) albo samotnej Mszy – wtedy mój smutek się przemienia. Magda

 

fot. z pixabay.com

Smutek, który nas dopada często przychodzi nie w porę, jak przybysz którego nikt nie zaprasza. Smutek to przeżywanie utraty najbliższych osób, to deptanie marzeń przez codzienne utrudzenie, to rozbite więzi bez których jak tworzyć szczęście w małżeńskich i rodzinnych relacjach, to przygnębienie w covidowych zmaganiach wobec których jesteśmy bezsilni. Smutek to utrata pracy, bez której przestajemy czuć się bezpieczni. Jest też smutek serca , jako stan pustki, utraconej więzi z Jezusem, jako skutek moich złych wyborów w wolności którą mnie obdarzył. Smuci mnie wszystko co jest przejawem zła i niesprawiedliwości tego świata, gdzie poruszany jestem pytaniem co Panie chcesz abym uczynił. Ale w tych moich/naszych smutkach Jezus nie jest obojętny. Jak wdowie po utracie syna przynosi pocieszenie, życie i też pokazuje bym/byśmy jako małżonkowie stawali się pocieszycielami dla tych którzy się smucą. Krzysztof


Na kolejne spotkanie zapraszamy już w grudniu!

Najbliższe spotkanie formacyjne planowane jest na

13 grudnia 2020
w trybie on – line.

Rozważać będziemy temat

„Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię”

Wszelkie informacje techniczne można uzyskać

mailem – na adres: wspolnota@kochacisluzyc.pl

lub

telefonicznie pod numerem: 694 475 857